Strony

27.06.2010

Summer in the city

Dzisiaj spędziłam kilka chwil na Teneryfie;) Przeniosłam się tam myślami za sprawą cudownych zdjęć, radosnych uśmiechów, wakacyjnej energii i złocistej opalenizny mojej rodzinki. Na złotą opaleniznę (oj, chciałabym...), a już na pewno na lekkie oparzenie słoneczne, względnie wysypkę od słońca, będę miała szansę dopiero za miesiąc. Na razie lato w mieście rządzi. Pozytywne aspekty tych rządów dostrzegam tylko w weekendy, bo w ciągu tygodnia pomstuję na przymusową saunę w autobusach i tramwajach albo przeklinam ciągle psującą się klimatyzację w biurze.
Na gorący, miastowy weekend polecam ogród botaniczny. Panuje tam chyba jakiś mikroklimat, bo temperatura wydawała się być kilka stopni niższa niż za bramą ogrodu.
A co do mojego stroju, to jedyną nowością jest wyprzedażowy t-shirt. Reszta- tradycyjnie, czyli spodnie:)







t-shirt- Stradivarius %
spodnie- H&M
kurtka- no name +DIY
torba- New Yorker
buty- Stradivarius

20.06.2010

Denim girl

W latach osiemdziesiątych jako sześciolatka zadawałam szyku w dżinsowym zestawie: kurtka + spodnie. Pękałam z dumy, że wyglądam tak dorośle i modnie, a do pełni szczęścia brakowało mi tylko denimowej torebeczki i dżinsowych pantofelków. Później łączenie dżinsu z dżinsem stało się na jakiś czas synonimem złego gustu. Teraz znowu wraca do łask.
Koszulę zakupiłam jako prezent dla M. z myślą, że będę czasami od niego pożyczać. Okazało się jednak, że M. nie podziela mojego zachwytu i koszula zostanie chyba w mojej części szafy. Spodnie to jeden z typowych dla mnie spontanicznych zakupów (ten pełny spontan wyzwala oczywiście cena)- mają szansę zakwalifikować się do jednych z moich ulubionych.








koszula- H&M (dział męski)
spodnie- Reserved %
buty- Stradivarius
torba- Zara
bransoletki- Kappahl

18.06.2010

Skirt and shirt

Od jakiegoś czasu jestem zaprogramowana na spodnie (czego dowodem jest kilka ostatnich postów). W grę wchodzą ewentualnie jeszcze legginsy z tuniką. Kiedy w weekend przypomniałam sobie o istnieniu spódniczek i zdobyłam się na prawdziwie letnie zestawienie, okazało się, że pogoda była akurat typowo "spodniowa"- wiało, dmuchało i spódnicę nieustannie podwiewało. Miałam dużą szansę na fotkę a la Marylin Monroe w białej sukience nad kanałem wentylacyjnym;-) Drugi element stroju- biała koszula- w stanie wyraźnie wskazującym na brak prasowania. Przysięgam, że nie kierowało mną lenistwo i efekt był jak najbardziej zamierzony. Wielbicieli rzeczy idealnie uprasowanych uprasza się się o nieoglądanie poniższych zdjęć;-)






spódnica, torebka- Orsay
koszula- cubus
buty- Primark
pierścionek- H&M

13.06.2010

Zakombinezowana- sezon drugi

Moja zeszłoroczna miłość (dowody rzeczowe tutaj i tutaj) do kombinezonów przetrwała, a nawet ma się kwitnąco jak na załączonym obrazku widać. W kwestii akceptacji kombinezonów przez społeczeństwo niewiele się zmieniło- niektórzy spoglądali na mnie, jakbym uciekła z cyrku albo wyszła z domu w piżamie;) M. nie był jednak zbytnio zbulwersowany moim strojem, co znaczy, że kontrowersyjnie jednak nie było.
W ramach opracowywania fryzur na upały skleciłam też dwa warkoczyki. Na prawdziwy warkocz niestety nie mogę sobie jeszcze pozwolić, a lato kusi, żeby włosy znowu obciąć, więc era warkocza pewnie już nigdy nie nadejdzie:(







kombinezon- Zara
torba- C&A
t-shirt- Orsay
buty- Bershka
kwiaty- H&M

6.06.2010

Moda łączy pokolenia

Kiedy byłam dzieckiem, jednym z moich ulubionych zajęć było myszkowanie w szafie Mamy. Intrygowała mnie zawartość wieszaków i półek; ciągle kombinowałam, co by tu sobie wypożyczyć... Odwiedziny u Mamy rozpoczynam więc zawsze od rekonesansu lodówki i sprawdzenia, czy w szafie nie pojawiło się coś nowego. (Ale sza! Mama o tym nie wie.)
Uwielbiam jej opowieści o tym , co nosiła w młodości. DIY było na porządku dziennym: beżowe sandały własnoręcznie przelakierowane na różowo, tenisówki farbowane pod kolor rajstop, sandały przerabiane na rzymianki, spódnice szyte z farbowanych pieluch tetrowych, półbuty z dorabianą u szewca grubą podeszwą, damski garnitur uszyty z męskiego, itp... W tych wszystkich szalonych pomysłach wspierała ją Babcia (duchowo i krawiecko), a sąsiadki kiwały z dezaprobatą głową, co też to dziewczę znowu na siebie założyło. Żałuję bardzo, że nie mam prawie żadnych zdjęć przedstawiających szaleństwa modowe mojej Mamy:(
Na zdjęciach poniżej zestawy z weekendowej wyprawy, czyli wygodnie i klasycznie z dżinsowym motywem przewodnim.






Mama: koszula- Zara, pozostałe- no name
koszula, t-shirt- H&M
torba- New Yorker
buty- Primark