Dzisiaj spędziłam kilka chwil na Teneryfie;) Przeniosłam się tam myślami za sprawą cudownych zdjęć, radosnych uśmiechów, wakacyjnej energii i złocistej opalenizny mojej rodzinki. Na złotą opaleniznę (oj, chciałabym...), a już na pewno na lekkie oparzenie słoneczne, względnie wysypkę od słońca, będę miała szansę dopiero za miesiąc. Na razie lato w mieście rządzi. Pozytywne aspekty tych rządów dostrzegam tylko w weekendy, bo w ciągu tygodnia pomstuję na przymusową saunę w autobusach i tramwajach albo przeklinam ciągle psującą się klimatyzację w biurze.
Na gorący, miastowy weekend polecam ogród botaniczny. Panuje tam chyba jakiś mikroklimat, bo temperatura wydawała się być kilka stopni niższa niż za bramą ogrodu.
A co do mojego stroju, to jedyną nowością jest wyprzedażowy t-shirt. Reszta- tradycyjnie, czyli spodnie:)
Na gorący, miastowy weekend polecam ogród botaniczny. Panuje tam chyba jakiś mikroklimat, bo temperatura wydawała się być kilka stopni niższa niż za bramą ogrodu.
A co do mojego stroju, to jedyną nowością jest wyprzedażowy t-shirt. Reszta- tradycyjnie, czyli spodnie:)
