10.08.2011

Konsul i Gazela*, czyli cycle chic in Wrocław



Dzisiaj post z serii "Moje modne koleżanki". Przedstawiam Wam dwie zapalone i bardzo szykowne rowerzystki- Asię i Iwonę:) Przeczytajcie, jak modę rowerową widzi Asia (tekst jest jej autorstwa)...

Na początku jest czysta radość. Głaszczemy czule wypolerowaną kierownicę, podziwiamy zgrabną ramę, testujemy dzwonek i sprawdzamy, jak ulubiona torebka zaprezentuje się w koszyku. Czujemy podekscytowanie i motyle w brzuchu. Rozpiera nas duma. Oto nasza pierwsza damka, przepustka do lepszego wymiaru miejskiego podróżowania. Żegnamy w myślach zatłoczone autobusy i tramwaje, wielokilometrowe korki i wszystkich sfrustrowanych kierowców, którzy mijając dotychczas nasz jadący przepisowo samochód, pukali się w czoło, krzycząc: Babo, jak jedziesz?

Żegnajcie stare czasy! Witaj nowa jakości życia oznaczająca spokojne pedałowanie w pełnym słońcu, z wiatrem w uszach i kojącym terkotaniem rowerowego łańcucha.

Potem następuje moment konsternacji. Stajemy przed szafą i natychmiast wpadamy w popłoch. No dobrze, ale z czym to połączyć? Spoglądamy ze zgrozą na zwiewne sukienki, spódniczki w wersji mini, szpilki i koturny. Co prawda nieraz inspirowałyśmy się wielkomiejskim, rowerowym szykiem prosto z Kopenhagi, ale wszystkie te ujęcia są przecież rodem z filmu science fiction. W śniegu, mrozie i na obcasach? Chyba tylko na innej planecie.

W końcu nadchodzi dzień prawdy. Nasza pierwsza podróż miejskim rowerem. Wyciągamy nieśmiało ulubione rurki bądź legginsy, łączymy z t-shirtem, na nogi zakładamy coś na płaskim. Jedzie się świetnie, wrażenia jak najbardziej pozytywne. Jesteśmy na tyle zmotywowane, że w kolejnym dniu do legginsów zakładamy już spódnicę, t-shirt zastępujemy koszulą, a bluzę żakietem. Zamiast trampek na nogi wsuwamy baletki. Nadal jedzie się wyborowo i wcale aż tak nie podwiewa, nic też nie wkręca się w szprychy. Następuje etap testów i frywolnego eksperymentowania. W rezultacie, już po kilku tygodniach, ten codziennie mijający nas na retro rumaku przystojniak, podziwia nas już w wersji bez legginsów pod sukienką i w butach na obcasach. Nie są nam straszne żadne rowerowo-outfitowe kombinacje. Elegancko, casualnie i na sportowo. Zostałyśmy pełnokrwistymi rowerzystkami, cycle chic to nasze drugie imię, a wśród zmieniających się pór roku i trendów jedynym niezmiennym akcesorium pozostaje nasza gazela lub konsul:)





P.S. Dla tych, co nie wypatrzyli na zdjęciach- Konsul i Gazelle to marki rowerów.

16 komentarzy:

  1. Oj wiem jak to jest-albo dopiero zaczynam wiedziec ;-.) Od wczoraj jestem szczesliwa posiadaczka damki. Ten wiatr we wlosch... to blogie uczucie wolnosci, i dwie pary swiezo zakupionych butow, bo przeciez trzeba ¨to¨ z czyms polaczyc :-.D
    -Wlascicielko bloga- masz NIEZIEMSKA urode!
    Pozdrawiam :-.)

    OdpowiedzUsuń
  2. Doskonale skompilowałaś te fotki:) Idealny wybór;) Kiedy przesiadasz się na rower???

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajne looki i zdjęcia mają klimat!

    OdpowiedzUsuń
  4. Brosha: dziękuję:)
    Słowowrażliwiec: mam w planie przesiadkę, ale realizacja niestety tak szybko nie nastąpi:(

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny tekst:)) Też jestem zapaloną rowerzystką i zawsze mam problem w co się na niego ubrać,ale po przeczytaniu tej notki juz chyba nie będę mieć z tym problemu ;))

    OdpowiedzUsuń
  6. Anonimowy11/8/11 21:03

    Jestem pod wrażeniem looku kolezanki blondynki /Iwonka czy Asia?/ ma super bluzeczkę i ten naszyjnik!!! Skąd ci on??? Czy kolezanka blondynka prowadzi bloga? Jesi tak to prosze o adres, a jesli nie to absolutnie powinna zacząć prowadzić!!!!!:) Pzdr. dla całej uroczej trójki!:)
    bea.

    OdpowiedzUsuń
  7. Anonimowy: Blondynka to Iwonka. Naszyjnik jest z River Island, jeśli dobrze pamiętam. Koleżanka nie prowadzi bloga, ale zajmuje się modą, więc ma okazję wyżyć się modowo:) i ma bardzo pokaźną kolekcję naszyjników:)
    Dziękujemy za pozdrowienia:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Anonimowy11/8/11 21:39

    A dawno Iwonka kupowała ten naszyjnik? Kurcze! jestem ciekawa całej kolekcji!!! szkoda, że nie prowadzi bloga:(wieeeelka szkoda!
    bea:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bea: z tego co wiem, chyba w zeszłym roku przez internet. może Iwonka i jej naszyjnik jeszcze się zaprezentują;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Anonimowy12/8/11 10:22

    hmm...w zerszłym roku? to juz raczej nie mam na niego szans:( ale chętnie zobaczyłabym kolekcje Iwonki:)
    DZięki za cierpliwość w odp na moje pytania:)
    Buźka!

    OdpowiedzUsuń
  11. świetny outfit i notka!.
    Ojj, jak ja dawno nie wsiadałam na rower, pomijając taki do ćwiczeń ;) Ktoś tu mnie chyba zainspirował.. lecę na rower ;))

    zapraszam:
    http://fashionofoutsiders.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny blog! To mój pierwszy raz i jestem zauroczona! świetne notki i piękne zdjęcia, wyjątkowy styl.Dodaje do obserwowanych i zapraszam do obserwacji jeśli spodoba Ci się u mnie!:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Wilhelmina: dziękuję za przemiły komentarz:)

    OdpowiedzUsuń
  14. fajne zdjęcia, fajne stroje i fajne rowery :)

    zapraszam do mnie!

    OdpowiedzUsuń