Wiem, że wiele osób nie przepada za tą tkaniną i kojarzy ją głównie z męskimi marynarkami i brzydko przetartymi spodniami o niemodnym fasonie, ale ja mam sentyment do sztruksu. Jako dziecko byłam dumną posiadaczką kilku sukienek i spódnic wyczarowanych z ciuchów Mamy z lat siedemdziesiątych. W czasach studenckich nosiłam sztruksową torbę i ciągle ktoś pytał mnie, gdzie ją kupiłam, a w sklepie z tkaninami, do którego często zaglądałam, zawsze leżało mnóstwo belek sztruksu w pięknych kolorach. Kiedy ostatnio pojawiło się w sklepach trochę spodni rurek, marchewek i szortów z tego materiału właśnie, koniecznie chciałam takie zakupić. Niestety są one bezlitosne dla mojej figury, poprzestałam więc skromnie, jak za dawnych lat, na sztruksowej spódnicy.
19.11.2010
14.11.2010
Gone with the wind?
Wczoraj nastąpił krótki odwrót od beżów i brązów. No bo ile można chodzić w brązowych butach?! Czasem trzeba zmienić na jakieś, dajmy na to, szare z kożuszkiem. A tak poważnie, to jestem zachwycona faktem, że w końcu w sklepach pojawiło się sporo butów na koturnach o przyzwoitej wysokości. Do przystanku można żwawo dobiec, w pracy przetrwać osiem godzin i nawet przespacerować się kilka razy na trzecie piętro. Niestety na dłuższy "shopping tour" nie polecam.
Życzę łagodnego poniedziałku!
Życzę łagodnego poniedziałku!
12.11.2010
Little red dress
Mówi się, że każda kobieta powinna mieć w swojej szafie małą czarną. Ja do listy obowiązkowych elementów garderoby dodaję małą czerwoną. Moja jest bardzo klasyczna, łatwo daje się zmieniać. Kiedyś nosiłam ją z czernią i szarościami. Teraz idealnie dopasowała się do beżów, na które ostatnio jestem trochę zafiksowana.
Ta beżowo-brązowa obsesja to chyba przez te buty. Nie mogę przestać ich nosić;) M. przekonuje mnie, że skoro znalazłam buty idealne, reszty możemy się już pozbyć. Oj, niedoczekanie! ;)
Ta beżowo-brązowa obsesja to chyba przez te buty. Nie mogę przestać ich nosić;) M. przekonuje mnie, że skoro znalazłam buty idealne, reszty możemy się już pozbyć. Oj, niedoczekanie! ;)
5.11.2010
can't believe it's November....
Czuję się trochę tak, jakby ktoś wyciął październik z mojego życiorysu. Nawet nie zauważyłam, kiedy liście pospadały z drzew i zrobiło się listopadowo. Z braku czasu byłam na blogowym odwyku. Powracam stęskniona i z naiwną nadzieją, że ten miesiąc będzie dla mnie bardziej leniwy i będę mogła częściej robić to, co lubię, a nie to, co muszę albo powinnam.
Listopad rewolucji w moich modowych nastrojach na razie nie przynosi- królują ciepłe barwy, luźne formy i wygodne koturny. Gdyby jednak pogoda miała zamiar w najbliższych dniach objawić swoje prawdziwe listopadowe, deszczowe oblicze, w rogu pokoju stoją już i czekają nowiutkie kalosze. Żaden deszcz mi niestraszny;)
Listopad rewolucji w moich modowych nastrojach na razie nie przynosi- królują ciepłe barwy, luźne formy i wygodne koturny. Gdyby jednak pogoda miała zamiar w najbliższych dniach objawić swoje prawdziwe listopadowe, deszczowe oblicze, w rogu pokoju stoją już i czekają nowiutkie kalosze. Żaden deszcz mi niestraszny;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
