W tym sezonie beż ukrywa się pod różnymi pseudonimami. Występuje jako kolor wielbłądziej wełny, bursztynowy, piaskowy, karmelowy lub miodowy. Karmel i miód- pycha!, bursztyn i piasek- ach, te wakacje!, a wielbłądzia wełna...- wbrew pozorom nie przejażdżka na wielbłądzie w czasie wycieczki zagranicznej, a spotkanie oko w oko z dwoma wielbłądami w centrum Wrocławia. Dla zaznajomionych z topografią Wrocławia- to zaskakujące spotkanie miało miejsce kilka lat temu w okolicach "Renomy". Wspominam do dzisiaj, bo nie codziennie można wpaść w dużym mieście na przechadzającego się wielbłąda. No ale dzieją się tu różne cuda- jak nie wielbłądy na ulicy, to anakonda w toalecie w kamienicy (to news z zeszłego tygodnia).
Wracając do wątku głównego, czyli tego, co mam na sobie, beż bardzo lubi się z dżinsem, a ja lubię spódnice w kształcie litery A. Całość skromna i stonowana, znowu inspirowana latami siedemdziesiątymi.
Wracając do wątku głównego, czyli tego, co mam na sobie, beż bardzo lubi się z dżinsem, a ja lubię spódnice w kształcie litery A. Całość skromna i stonowana, znowu inspirowana latami siedemdziesiątymi.
