Jak przystało na weekend, padało, wiało i do spacerów zniechęcało. Wbrew pozorom nie narzekam i nawet mi taka pogoda odpowiada. Rześka, wolno rozkręcająca się wiosna jest mi bardzo na rękę. Potrzebuję trochę czasu, żeby przestawić się na tryb wiosenny, czyli znaleźć półbuty i jakieś baleriny- jak zwykle tak schowałam, że nie mogę znaleźć, opracować strój wygodny, swobodny i niewymagający prasowania na dni p.t. "nie chce mi się ubierać i robić makijażu", zanieść kurtki do pralni i je odebrać, zanim wiosna się skończy i przestaną być potrzebne, zrobić rewolucję w szafie i przeorganizować grube swetry na najwyższą półkę itp., itd. Pracy dużo, a wiosna taka krótka:(((
Na zdjęciach mój strój sobotni. Jak widać butów jeszcze nie znalazłam, ale lżejszą kurtkę już wydobyłam:)
Na zdjęciach mój strój sobotni. Jak widać butów jeszcze nie znalazłam, ale lżejszą kurtkę już wydobyłam:)


